
Wskaźnik Emocjonalnego ROI: Czy Twoje Zakupy Pod Wpływem Impulsu Są Formą Terapii, na Którą Cię Nie Stać?
Szanowni Państwo, w dobie galopującej niepewności rynkowej, gdy większość z nas próbuje wyliczyć realną stopę zwrotu z zakupu kostki masła na promocji, pojawia się nowy, niepokojący trend. W moich ostatnich badaniach przeprowadzonych we współpracy z Instytutem Finansów Behawioralnych „Pusta Skarbonka”, zauważyłem gwałtowny wzrost współczynnika tzw. Emocjonalnego ROI (Return on Investment). Okazuje się, że przeciętny Kowalski przestał inwestować w akcje czy obligacje, a zaczął lokować kapitał w chwilowe poczucie szczęścia, którego termin przydatności jest krótszy niż jogurtu typu light.
Mechanizm jest prosty i zabójczo skuteczny. Zamiast budować poduszkę finansową, budujemy poduszkę z paragonów za przedmioty, które mają nam zrekompensować ciężki dzień w pracy. To nie jest zwykła konsumpcja – to zaawansowana inżynieria finansowa nastroju, gdzie walutą jest dopamina, a kredytodawcą nasza własna przyszłość na emeryturze.









