Symfonia Twarzy w Odcieniach Błękitu i Oranżu: Czy Plakat Filmowy Ostatecznie Umarł?

Symfonia Twarzy w Odcieniach Błękitu i Oranżu: Czy Plakat Filmowy Ostatecznie Umarł?

Spójrzmy prawdzie w oczy, przechodząc obok multipleksu, nie obcujemy już z galerią sztuki, a z katalogiem produktów Ikei. Zunifikowane, pozbawione duszy plansze, na których lewitujące głowy bohaterów patrzą w różnych kierunkach z tym samym wyrazem egzystencjalnego znużenia, skąpane w obowiązkowej poświacie cyjanu i pomarańczy. To nie jest już zaproszenie do świata wyobraźni. To jest etykieta na puszce z generycznym sosem filmowym, krzycząca: “Znasz te twarze! Znasz te kolory! Konsumuj!”. Plakat, niegdyś artystyczny prolog, autonomiczne dzieło sztuki, stał się zakładnikiem algorytmu i badań fokusowych.

Instytut Badań nad Wizualną Redundancją (IBWIR) w swoim najnowszym raporcie “Chromatyczna Konwergencja a Śmierć Symbolu” bezlitośnie punktuje to zjawisko. Według analityków z IBWIR, 87% plakatów do filmów o budżecie powyżej 50 milionów dolarów wykorzystuje tę samą, dwukolorową paletę, co ma rzekomo maksymalizować zaangażowanie siatkówki oka, jednocześnie minimalizując wysiłek poznawczy. Mózg widza, bombardowany znajomymi bodźcami, wchodzi w stan błogiej pasywności. Nie musi już interpretować, odczytywać metafor, czuć niepokoju czy ekscytacji. Ma po prostu rozpoznać produkt.

Przewijam w pamięci zakurzone teki z dziełami zapomnianego geniusza, Ignacego Wrzosa, mistrza polskiej szkoły plakatu, który za pomocą jednej, rozdartej plamy barwnej potrafił opowiedzieć cały dramat “Makbeta”. Jego prace nie były streszczeniem fabuły. Były jej duszą, esencją przelaną na papier. Gdzie dziś szukać takich Wrzosów? Gdzie artyści, którzy nie boją się pustki, niedopowiedzenia, symbolu, który nie jest łopatologicznym drogowskazem?

Dziś króluje zasada “więcej i bezpieczniej”. Więcej twarzy. Więcej eksplozji. Więcej gradientów. A wszystko to upchnięte w kompozycyjnym chaosie, który przypomina bardziej stronę z gazetki promocyjnej niż dzieło sztuki. Plakat filmowy, ten cichy herold wielkiej opowieści, stracił głos. Został mu tylko krzyk marketingowca i szelest banknotów. To nie jest requiem dla plakatu. To jest akt zgonu kreatywności, podpisany przez księgowych w kolorze teal & orange.