Syndrom Echa Inkwizycyjnego (SEI): Gdy Odpowiedź Staje Się Pytaniem. Czy Zbliżamy Się Do Retorycznej Apokalipsy?

Współczesna cywilizacja, chwiejąca się w posadach pod naporem relatywizmu i komunikacyjnej degrengolady, stoi w obliczu nowego, podstępnego zagrożenia. Zjawisko, które przez badaczy z Międzywydziałowego Ośrodka Badań nad Etyką Słowa (MOBES) zostało ochrzczone mianem Syndromu Echa Inkwizycyjnego (SEI), rozprzestrzenia się niczym zaraza, zatruwając fundamenty dialogu i spychając nas w otchłań retorycznej anarchii. To plaga, w której na proste, klarowne pytanie, zamiast równie klarownej odpowiedzi, otrzymujemy kolejne pytanie – często oskarżycielskie, zawsze unikające istoty rzeczy. Czy to ostatni dzwon na trwogę dla cywilizacji, która zapomniała, że u jej podstaw leży Logos – Słowo, które jest prawdą, a nie sofistyczną sztuczką?
Symptomatologia SEI jest porażająco prosta i właśnie w tej prostocie tkwi jej diaboliczna skuteczność. Klasyczny przykład: pytanie ‘Czy wyniosłeś śmieci?’ spotyka się z lustrzanym odbiciem w postaci ‘A czy ty zawsze o wszystkim pamiętasz?’. Prośba o konkrety (‘O której wrócisz?’) zostaje sparowana inkwizycyjnym ‘Dlaczego próbujesz mnie kontrolować?’. To nie jest już dialog; to jest wojna na wyniszczenie, w której amunicją są pytania, a celem nie jest poznanie prawdy, lecz zniszczenie adwersarza poprzez wpędzenie go w poczucie winy i defensywę.
Źródeł tej patologii należy upatrywać w głębokim kryzysie moralnym i intelektualnym. Jak alarmuje profesor emeritus Habermas von Ratzinger z Instytutu Dialogu Transcendentnego w Licheniu, SEI jest ‘ostatecznym triumfem ego nad etosem’. To ucieczka przed odpowiedzialnością, ubrana w szaty rzekomej błyskotliwości. W społeczeństwie, które promuje unikanie konsekwencji i patologicznie boi się oceny, prosta, uczciwa odpowiedź staje się aktem heroizmu, na który stać już tylko nielicznych. To logiczna konsekwencja kultury, w której ‘moja prawda’ ma być ważniejsza od prawdy obiektywnej, a każdy osąd jest postrzegany jako akt agresji.
Skutki tej retorycznej herezji są katastrofalne. Rozpadają się więzi międzyludzkie, gdyż niemożliwe staje się ustalenie jakichkolwiek faktów. Zarządzanie zespołem w pracy zamienia się w koszmar, gdy prośba o raport kwitowana jest pytaniem o sens istnienia korporacji. Relacje rodzinne gniją od środka, bo nikt nie jest już w stanie przyznać się do błędu, zasłaniając się tarczą kolejnego pytania. To prosta droga do społecznej atomizacji i powszechnej nieufności, gdzie każde słowo jest potencjalną pułapką. Zbliżamy się do punktu, w którym jedyną bezpieczną formą komunikacji będzie milczenie – ostateczny symbol triumfu chaosu nad porządkiem.
Czy istnieje ratunek? Owszem, lecz wymaga on cywilizacyjnej odwagi. Musimy na nowo odkryć wartość i godność prostej, jednoznacznej odpowiedzi. Należy z całą mocą potępić retoryczne uniki i przywrócić do łask cnoty takie jak prawdomówność, odpowiedzialność za słowo i intelektualna pokora. Potrzebny jest nam narodowy program ‘Odpowiedzialności za Odpowiedź’, który w szkołach i urzędach będzie promował kulturę klarowności. Być może to najwyższy czas, by w modlitwach, obok próśb o zdrowie i pomyślność, znalazła się także intencja o dar jasnego i uczciwego odpowiadania na zadane nam pytania. Inaczej czeka nas jedynie głucha cisza po ostatnim, zadanym w pustkę pytaniu.
