Zapach Nowej Karty Graficznej Uzależnia Silniej Niż Kofeina? Szokujący Raport Instytutu Neuro-Elektroniki!

Zapach Nowej Karty Graficznej Uzależnia Silniej Niż Kofeina? Szokujący Raport Instytutu Neuro-Elektroniki!

Każdy, kto choć raz w życiu odpakowywał świeżutki, lśniący kawałek krzemu, zna ten moment. To niemal religijne przeżycie. Przecinasz plombę, uchylasz wieczko pudełka, a do twoich nozdrzy dociera ON – niepowtarzalny, syntetyczny bukiet zapachowy nowego sprzętu. Mieszanka plastiku, laminatu i chińskiej fabryki. Zawsze myślałem, że to po prostu efekt uboczny procesu produkcyjnego. Ot, zapach postępu. Jak bardzo się myliłem. Najnowsze badania rzucają na tę kwestię zupełnie nowe, szokujące światło.

Międzynarodowy zespół badawczy z Instytutu Neuro-Elektroniki Stosowanej w Zurychu (INESZ) opublikował właśnie raport, który może wywrócić do góry nogami całą branżę technologiczną. Okazuje się, że ten charakterystyczny zapach to nie przypadek, a precyzyjnie zaprojektowana mieszanka lotnych związków organicznych, nazwana przez naukowców „Kompleksem Wonaldehydowym RTX-40”. I, co gorsza, ma ona silne właściwości uzależniające.

„Nasze modele neuroobrazowania wykazały, że wdychanie Wonaldehydu RTX-40 aktywuje w mózgu te same ośrodki nagrody co kofeina, nikotyna, a nawet, w pewnym stopniu, pierwsze zauroczenie” – tłumaczy w swoim artykule na łamach „Journal of Applied Cyber-Psychology” prof. dr hab. Klaus von Pixel, szef projektu. „Substancja ta tworzy w mózgu potężne, pozytywne skojarzenie neuronalne, łącząc uczucie nowości i ekscytacji z konkretnym produktem. Mówiąc prościej: twój mózg uczy się, że zapach nowej karty graficznej to obietnica szczęścia, wyższych FPS-ów i dominacji w lobby”.

Według badaczy z INESZ, siła oddziaływania jest porażająca. W przeprowadzonych testach na grupie kontrolnej graczy PC, ochotnicy po jednorazowej ekspozycji na zapach nowego GPU wykazywali o 300% większą chęć do przeglądania portali z newsami technologicznymi i o 150% częściej odświeżali strony sklepów z elektroniką. Co więcej, zdiagnozowano u nich objawy odstawienia, takie jak drażliwość, nerwowe spoglądanie na swój obecny, „stary” sprzęt, a w skrajnych przypadkach nawet oglądanie unboxingów na YouTube w celu ponownego przeżycia „tego pierwszego razu”.

Czy korporacje technologiczne świadomie dodają do swoich produktów psychoaktywne aromaty, by napędzać spiralę konsumpcjonizmu? Rzecznicy prasowi największych firm milczą jak zaklęci, zasłaniając się tajemnicą handlową. Jednak teoria spiskowa, do niedawna krążąca po mrocznych zakamarkach Reddita, nagle zyskała naukowe podstawy. To by tłumaczyło, dlaczego czułem nieodpartą potrzebę wymiany mojego wciąż potężnego RTX 3090 na model z serii 4000. To nie ja chciałem, to mój uzależniony od wonaldehydów mózg krzyczał o kolejną działkę!

Na szczęście prof. von Pixel uspokaja – na razie. „Nie mówimy tu o twardym narkotyku. Raczej o behawioralnym wspomagaczu, który czyni nas bardziej podatnymi na marketing. Ale problem jest realny i wymaga dalszych badań”. Tymczasem na rynku już pojawiają się pierwsze świeczki zapachowe i odświeżacze powietrza o nutach „Nowy procesor” i „Świeżo zafoliowana konsola”. Czy to początek nowej ery aromaterapii dla graczy na głodzie? Nie wiem, ale właśnie zamówiłem nowy dysk M.2. Oczywiście wyłącznie w celach badawczych.