Gmina Prosty Kąt reguluje ustawienie krzeseł. Czy Twój salon jest zgodny z nowym prawem? Pod lupą prawa

Wydawać by się mogło, że aranżacja własnego mieszkania to ostatni bastion prywatności, w którym decyduje wyłącznie nasz gust i poczucie komfortu. Nic bardziej mylnego, przynajmniej dla mieszkańców gminy Prosty Kąt. Tamtejsza rada gminy, w trosce o porządek przestrzenny i harmonię społeczną, postanowiła wziąć sprawy – a konkretnie krzesła – w swoje ręce. Nowa uchwała precyzyjnie określa, jak i gdzie powinny stać meble do siedzenia w naszych domach. Czy czeka nas rewolucja w salonach i jadalniach?
Zgłębiłam treść “Uchwały nr 815/XXIII/2024 w sprawie wytycznych dotyczących ergonomii i usytuowania mebli siedzących w lokalach mieszkalnych na terenie Gminy Prosty Kąt”, która weszła w życie z początkiem miesiąca. Dokument, liczący 18 stron, jest owocem pracy specjalnej komisji ds. Ładu Domowego. Jego celem, jak czytamy w uzasadnieniu, jest “minimalizacja ryzyka kontuzji domowych, optymalizacja przestrzeni komunikacyjnej oraz wzmacnianie więzi międzyludzkich poprzez stworzenie warunków sprzyjających otwartemu dialogowi”.
Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Paragraf 4 uchwały wprowadza pojęcie “optymalnego kąta konwersacyjnego”, który dla zestawu dwóch foteli wynosi dokładnie 45 stopni względem ich osi symetrii. Odchylenie większe niż 3 stopnie jest uznawane za “niezgodne z duchem dobrosąsiedzkiej komunikacji”. Co więcej, odległość krzesła jadalnianego od krawędzi stołu w stanie spoczynku nie może być mniejsza niż 15 cm i większa niż 20 cm. Specjalny załącznik graficzny ilustruje prawidłowe rozmieszczenie “stołków barowych” oraz “puf relaksacyjnych”.
O komentarz poprosiłam dr hab. Krystynę Poduszkiewicz z Katedry Socjologii Przestrzeni Instytutu Dobrostanu Publicznego. “Inicjatywa gminy Prosty Kąt, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się daleko idącą ingerencją, ma swoje podstawy w teorii proksemiki” – tłumaczy ekspertka. “Odpowiednie ustawienie miejsc siedzących może realnie wpływać na dynamikę relacji w rodzinie, redukując napięcia i sprzyjając otwartości. Pytanie jednak, czy regulacja prawna jest tu odpowiednim narzędziem”.
Wątpliwości budzi również sposób egzekwowania nowych przepisów. Uchwała przewiduje możliwość przeprowadzania “wizji lokalnych” przez nowo powołanych Gminnych Inspektorów Ergonomii Wnętrz. Kontrole mają być zapowiedziane, a za “rażące i uporczywe naruszanie ładu meblowego” przewidziano mandaty w wysokości do 250 złotych. Urząd Gminy uspokaja, że celem nie jest karanie, lecz edukacja.
Podczas analizy dokumentacji przetargowej związanej z wdrożeniem uchwały, moją uwagę przykuł jeden fakt. Jedynym certyfikowanym dostawcą miarek i kątomierzy laserowych, rekomendowanych przez gminę do samodzielnego dostosowania mieszkań do nowych norm, jest firma “Geometria Sukcesu Sp. z o.o.”. Jak udało mi się ustalić, wiceprezesem jej zarządu jest siostrzeniec przewodniczącego rady gminy. Wójt w rozmowie telefonicznej zapewnił mnie, że jest to “całkowicie przypadkowa zbieżność”, a firma została wybrana w transparentnym postępowaniu ze względu na “najkorzystniejszą ofertę”.
Sprawa ustawienia krzeseł w Prostym Kącie staje się tym samym czymś więcej niż lokalną anegdotą. To studium przypadku, które zmusza do postawienia fundamentalnego pytania: gdzie leży granica ingerencji władzy w naszą prywatną przestrzeň? I czy w pogoni za idealnym porządkiem nie gubimy po drodze zdrowego rozsądku i samej istoty wolności?
