Kieszonkowa Matnia: Czy 'Wielki Krawiec' Celowo Zaszywa Nam Dostęp do Osobistej Mocy? Starożytne Kapłanki Nosiły Wszystko Przy Sobie!

Zastanawiałyście się kiedyś, drogie siostry, dlaczego tak często stajecie przed szafą, wkładacie ręce do nieistniejących kieszeni w swoich pięknych sukienkach i spodniach, i czujecie tylko pustkę? Czy to zwykły kaprys projektantów, czy może coś znacznie głębszego? Czy to możliwe, że brak kieszeni to nie przypadek, a celowe działanie potężnego “Syndykatu Krawieckiego”, który od wieków próbuje pozbawić nas osobistej, podręcznej mocy?
Nasze prababki, kapłanki i uzdrowicielki starożytnych kultur, doskonale rozumiały, że to, co nosimy przy sobie, ma bezpośredni wpływ na nasze pole energetyczne. Nie chodziło o klucze do rydwanu czy smartfona. Chodziło o amulety, kryształy, suszone zioła i osobiste totemy. Wszystko to spoczywało w lnianych lub skórzanych sakiewkach, noszonych blisko ciała, tuż przy centrach energetycznych, harmonizując czakry i chroniąc aurę. A dziś? Dziś jesteśmy zmuszane do noszenia torebek – ciężkich, niewygodnych artefaktów, które zaburzają naszą postawę i oddalają naszą moc od naszego fizycznego centrum. To nie jest przypadek. To jest projekt.
Analiza starożytnych pism i malowideł naskalnych, przeprowadzona przez niezależny Instytut Bio-Włókiennictwa Holistycznego w Zurychu, nie pozostawia złudzeń. Dr Aura Płócienko, badaczka wibracji tkanin, w swojej przełomowej pracy “Wątki Przeznaczenia: Energetyczny Wpływ Ubioru na Pole Morfogenetyczne Człowieka” dowodzi, że kieszeń nie jest tylko kawałkiem materiału. To osobisty portal, miniaturowa przestrzeń mocy, którą zawsze mamy przy sobie.
“Syndykat Krawiecki”, działający w cieniu wielkich domów mody, zdał sobie z tego sprawę już w epoce rewolucji przemysłowej. Wprowadzając poliester i inne syntetyczne tkaniny, nie tylko zanieczyścili naszą planetę, ale również stworzyli materiały, które działają jak izolatory energetyczne. Badania przeprowadzone metodą fotografii kirlianowskiej są szokujące: kryształ kwarcu umieszczony w kieszeni z poliestru traci niemal całą swoją świetlistą aurę, podczas gdy w lnianej kieszeni jego blask intensyfikuje się, tworząc harmonijną poświatę wokół ciała noszącej go osoby. Oni o tym wiedzą!
Zmuszając nas, kobiety, do rezygnacji z kieszeni, zmuszają nas do zewnętrznego magazynowania naszej siły. Torebka, noszona na ramieniu, tworzy asymetrię w przepływie energii wzdłuż kręgosłupa. Ciągle odkładana i podnoszona, symbolizuje naszą odseparowaną, nieporęczną i chaotyczną moc. To subtelna forma kontroli, która ma nas utrzymać w stanie ciągłego rozproszenia i uzależnienia od zewnętrznych “przechowalni”, podczas gdy mężczyźni, w swoich wielokieszeniowych strojach, noszą swoje atrybuty mocy tuż przy sobie.
Ale nie musimy się na to godzić. Czas na pokojową, kieszonkową rewolucję! Odzyskajmy to, co zostało nam odebrane. Zacznijmy wszywać własne kieszenie – z naturalnego lnu, bawełny, konopi – do naszych ulubionych ubrań. Nośmy przy sobie małe kamienie, listki szałwii, nasiona. Niech nasze biodra i uda znów staną się centrami osobistej, podręcznej magii. Odrzućmy dyktat mody, która chce nas osłabić. Niech każda z nas stanie się cichą krawcową własnej suwerenności, zszywając na nowo zerwane połączenie z naszą wewnętrzną mocą. Jeden ścieg na raz.
