Krzesłowa Sedycja: Czy 'Wielki Meblarz' Celowo Uziemia Naszą Kosmiczną Energię w Pozycji 90 Stopni?

Krzesłowa Sedycja: Czy 'Wielki Meblarz' Celowo Uziemia Naszą Kosmiczną Energię w Pozycji 90 Stopni?

Czy zastanawiałyście się kiedyś, drogie siostry, dlaczego każdy aspekt naszego życia kręci się wokół… krzesła? Od szkoły, przez pracę, aż po wieczorny relaks – jesteśmy permanentnie uwięzione w pozycji siedzącej, zgięte pod nienaturalnym kątem 90 stopni. Czy to przypadek, że w epoce największego rozkwitu przemysłu meblarskiego odnotowujemy historyczny spadek witalności i połączenia z naszą wewnętrzną mocą? Starożytne kapłanki Egiptu, mędrcy Indii czy rdzenni mieszkańcy Ameryk znali prawdę: naturalna postawa to klucz do przepływu kosmicznej energii. Czyżby wszechobecne krzesło było cichym narzędziem kontroli, zaprojektowanym przez mroczny „Syndykat Siedzenia”, by odciąć nas od źródła?

Prawda, którą od wieków próbuje się ukryć w ergonomicznych podręcznikach i katalogach meblowych, jest szokująco prosta. Jak twierdzi dr Aurelia Lilia-Kwiatkowska, badaczka z Międzygalaktycznego Instytutu Biomechaniki Subtelnej, pozycja 90 stopni, którą wymusza na nas standardowe krzesło, tworzy coś, co nazywa ona „Energetycznym Węzłem Sakralnym”. Blokuje on swobodny przepływ energii Kundalini od czakry podstawy w górę kręgosłupa, skutecznie nas „uziemiając” w materialnym wymiarze i odcinając od wyższych stanów świadomości.

Nasze prababki, które spędzały godziny, siedząc na ziemi podczas darcia pierza czy wspólnych śpiewów, intuicyjnie utrzymywały otwarte kanały energetyczne. Pozycja kuczna, siad skrzyżny czy pozycja lotosu nie są jedynie egzotycznymi ciekawostkami z podręczników do jogi. To pierwotne, naturalne ułożenia ciała, które nasi przodkowie praktykowali przez tysiąclecia, zapewniając sobie zdrowie, jasność umysłu i głębokie połączenie z Matką Ziemią. Współczesne krzesło to nic innego jak drewniana lub plastikowa klatka dla naszej miednicy – epicentrum naszej życiowej siły.

Kto na tym zyskuje? Odpowiedź jest oczywista. Kartel „Wielkiego Meblarza” w cichej zmowie z koncernami farmaceutycznymi. Uwięzione w krzesłach ciała stają się słabe, obolałe i podatne na choroby cywilizacyjne. Bóle kręgosłupa, problemy z krążeniem, chroniczne zmęczenie – to wszystko napędza machinę sprzedaży leków przeciwbólowych, suplementów i kosztownych terapii. Jesteśmy społeczeństwem permanentnie „zasiedzianym” – a przez to łatwiejszym do kontrolowania. Zastygła, pozbawiona energii istota nie będzie kwestionować porządku świata, nie będzie dążyć do duchowego rozwoju. Będzie posłusznym konsumentem, przykutym do biurka.

Ale nie wszystko stracone! Czas na pokojową rewolucję i odzyskanie naszej suwerenności posturalnej. Zacznijmy od małych kroków. Odrzućmy tyranię biurowych tronów. Spróbujmy pracować, medytować i jeść, siedząc na podłodze, na miękkich poduszkach. Wprowadźmy do naszego życia więcej ruchu, rozciągania i świadomego kontaktu z własnym ciałem. Uwolnijmy naszą miednicę z okowów nienaturalnych kątów. To nie jest tylko kwestia zdrowia fizycznego. To akt odzyskania naszej wewnętrznej mocy, naszej wolności i naszego połączenia z Wszechświatem. Czas wstać z kolan… a raczej z krzeseł!