Syndrom Nagłego Wygaśnięcia Relacyjnego (SNWR): Gdy Cisza Staje Się Katem. Czy Cywilizacja Straciła Język?

W dobie, gdy komunikacja powinna być natychmiastowa i nieograniczona, obserwujemy zjawisko zatrważające – zjawisko ciszy. Nie jest to jednak cisza kontemplacyjna, pełna refleksji i duchowego uniesienia, lecz cisza będąca aktem unicestwienia, egzekucją dokonaną na tkance relacji międzyludzkich. Mówimy o pladze, którą Instytut Etyki Komunikacyjnej im. Kardynała Wyszyńskiego ochrzcił mianem Syndromu Nagłego Wygaśnięcia Relacyjnego (SNWR), znanego w kulturze plebejskiej jako „ghosting”.
Czy naprawdę doszliśmy do punktu, w którym zerwanie więzi międzyludzkiej nie wymaga już nawet godności słowa, lecz sprowadza się do aktu cyfrowej anihilacji? Gdzie podziała się elementarna odwaga cywilna, by spojrzeć drugiemu człowiekowi – nawet wirtualnie – w oczy i zakomunikować koniec? Czyżbyśmy jako społeczeństwo zatracili kręgosłup moralny, zastępując go amorficzną galaretą konformizmu i lęku przed konfrontacją?
Analiza tego patologicznego zjawiska odsłania przerażającą prawdę o kondycji współczesnego człowieka. Sprawca SNWR, czyli „duch”, nie jest bynajmniej postacią z powieści grozy. Jest to człowiek wyzuty z poczucia odpowiedzialności, istota, dla której drugi podmiot jest jedynie efemerycznym obiektem do zaspokojenia własnych, chwilowych potrzeb emocjonalnych. Gdy obiekt przestaje być użyteczny, zostaje nie tyle odrzucony, co wymazany z egzystencji, niczym błędny wpis w arkuszu kalkulacyjnym. Jest to ostateczna desakralizacja relacji, sprowadzenie jej do poziomu jednorazowej transakcji.
Ofiara Syndromu Nagłego Wygaśnięcia Relacyjnego pogrąża się w ontologicznej pustce. Brak zamknięcia, brak wyjaśnienia, brak słowa – wszystko to tworzy otchłań niepewności, która podkopuje fundamentalne poczucie wartości i zaufania do świata. Jak bowiem budować zdrowe, oparte na Bożych i ludzkich zasadach społeczeństwo, gdy podstawowy akt komunikacji, jakim jest pożegnanie, zostaje zastąpiony tchórzliwą ucieczką w niebyt? To nie jest zwykłe niegrzeczne zachowanie; to jest zamach na porządek społeczny, afirmacja chaosu i solipsyzmu.
Eksperci z Międzywydziałowego Zakładu Badań nad Dekadencją Społeczną alarmują, że eskalacja SNWR jest bezpośrednio skorelowana z erozją tradycyjnych wartości, takich jak honor, prawość i szacunek dla bliźniego. W cyfrowym świecie, gdzie relacje można „odkliknąć”, człowiek zapomina, że za awatarem kryje się dusza, która zasługuje na coś więcej niż bycie potraktowaną jak przeterminowany produkt.
Stajemy przed fundamentalnym pytaniem: czy pozwolimy, aby cisza stała się dominującym językiem naszej cywilizacji? Czy godzimy się na świat, w którym więzi międzyludzkie są tak kruche, że mogą zostać unicestwione jednym ruchem kciuka, bez słowa wyjaśnienia? Jeśli nie nastąpi moralne otrzeźwienie i powrót do elementarnych zasad przyzwoitości, wkrótce możemy obudzić się w świecie pełnym duchów – samotnych, odizolowanych jednostek, nawiedzających się nawzajem widmem niedokończonych rozmów.
