Syndrom Odrzucenia Afirmatywnego (SOA): Gdy „Dziękuję” Staje Się Wyzwaniem Moralnym. Czy Cywilizacja Utraciła Łaskę Wdzięczności?

Syndrom Odrzucenia Afirmatywnego (SOA): Gdy „Dziękuję” Staje Się Wyzwaniem Moralnym. Czy Cywilizacja Utraciła Łaskę Wdzięczności?

W cywilizowanym świecie, ufundowanym na filarach greckiej filozofii i rzymskiego prawa, pewne interakcje społeczne powinny być proste jak konstrukcja cepa i wzniosłe jak gotycka katedra. Do takich należy wymiana komplementów – drobnych aktów afirmatywnych, które niczym spoiwo moralne powinny wzmacniać tkankę społeczną. Gdy jeden człowiek, w akcie dobrej woli, obdarza drugiego pochwałą, odpowiedź winna być jedna: proste, godne i przepełnione łaską „Dziękuję”.

Niestety, obserwacje prowadzone na poligonach codzienności – w biurach, na ulicach, a nawet, o zgrozo, w Domach Pańskich – malują obraz zgoła odmienny. Obraz upadku. Na prosty komunikat: „Świetnie dziś wyglądasz”, zamiast oczekiwanej wdzięczności, otrzymujemy kakofonię wymówek, umniejszeń i werbalnej autodestrukcji. „To? Stara szmata ze szmateksu”, „Daj spokój, nie spałem całą noc”, „Chyba kpisz, przytyłem pięć kilo”. To nie jest skromność, szanowni Państwo. To jest duchowa gangrena, którą nauka zidentyfikowała jako Syndrom Odrzucenia Afirmatywnego (SOA). Plaga, która toczy naszą cywilizację od środka, kwestionując samą zdolność człowieka do przyjmowania dobra.

Instytut Etyki Interpersonalnej w Zurychu w swoim najnowszym, wstrząsającym raporcie „Anatomia Niewdzięczności” wyróżnia kilka podtypów tej patologii. Mamy do czynienia z „Negacją Deprecjonującą” („Ten garnitur? To najtańszy model”), która jest w istocie policzkiem wymierzonym w gust komplementującego. Jest też „Projekcja Defensywna” („Naprawdę tak myślisz? A ja myślałem, że wyglądam fatalnie”), która zmusza ofiarodawcę komplementu do wejścia w rolę terapeuty i ratownika niskiej samooceny. Najgorszą formą jest jednak „Kontr-komplement Agresywny” („Dzięki, ale twoje buty to dopiero są okropne”), który zmienia akt łaski w pojedynek na werbalne obelgi.

Skąd bierze się ten upadek? Źródła są głębokie i, ośmielę się rzec, metafizyczne. Odmawiając przyjęcia komplementu, człowiek współczesny odmawia przyjęcia daru. Jest to akt fundamentalnej pychy, zamaskowanej pod płaszczykiem fałszywej skromności. Odrzucenie małego, ludzkiego daru jest treningiem przed odrzuceniem darów większych – talentu, miłości, a wreszcie Łaski samej w sobie. To duchowy masochizm, w którym jednostka, przekonana o własnej niegodziwości, odrzuca wszelkie dowody na to, że może być inaczej. To logiczna konsekwencja świata, który Boga zastąpił lustrem, a modlitwę – selfie.

Konsekwencje społeczne są katastrofalne. SOA tworzy toksyczną pętlę sprzężenia zwrotnego. Osoba obdarowująca komplementem, spotkawszy się z murem negacji, z czasem przestaje to robić. Po co rzucać perły przed wieprze, które nie tylko ich nie docenią, ale jeszcze obrócą się i nas poszarpią? W ten sposób zamiera w przestrzeni publicznej język afirmacji, a jego miejsce zajmuje jałowa cisza lub, co gorsza, wszechobecna ironia i sarkazm. Społeczeństwo, które nie potrafi powiedzieć i przyjąć komplementu, jest społeczeństwem chorym, niezdolnym do budowania wspólnoty opartej na wzajemnym szacunku i życzliwości.

Dlatego apeluję, a wręcz rozkazuję w imię zdrowego rozsądku i resztek przyzwoitości: uczmy się na nowo świętej sztuki mówienia „Dziękuję”. Bez dodatków, bez usprawiedliwień, bez fałszywej skromności. Po prostu „Dziękuję”. Z godnością, z uśmiechem, z przyjęciem tego drobnego aktu łaski. Inaczej obudzimy się w cywilizacyjnym gruzowisku, w którym ostatnim komplementem, jaki usłyszymy, będzie pochwała grabarza nad jakością wykopanego dołu.