Syndrom Retorycznego Echa Empatycznego (SREE): Gdy 'Jak Minął Dzień?' Staje Się Pustym Rytuałem. Czy To Agonia Prawdziwej Troski?

Syndrom Retorycznego Echa Empatycznego (SREE): Gdy 'Jak Minął Dzień?' Staje Się Pustym Rytuałem. Czy To Agonia Prawdziwej Troski?

Współczesna cywilizacja, w swoim pędzie ku optymalizacji i efektywności, dokonała aktu bezprecedensowego barbarzyństwa – zbezcześciła jeden z najświętszych rytuałów ludzkiej interakcji. Pytanie „Jak minął dzień?”, niegdyś bastion autentycznej troski i brama do sanktuarium duszy drugiego człowieka, dziś stało się wydmuszką, fonetycznym upiorem snującym się po korytarzach naszych domów i biur. Mówimy tu o zjawisku, które mój zespół w Instytucie Patologii Więzi Międzyludzkich im. Jana Pawła II ochrzcił mianem Syndromu Retorycznego Echa Empatycznego (SREE). To cichy nowotwór toczący tkankę społeczną, którego przerzuty obserwujemy z rosnącym przerażeniem.

Analiza tego fenomenu jest w istocie wiwisekcją upadku. SREE objawia się w momencie, gdy zadający pytanie czyni to z siły nawyku, nie przeznaczając ani krztyny zasobów mentalnych na przyswojenie odpowiedzi. To komunikacyjna jałmużna rzucana w pośpiechu, by spełnić pozorny obowiązek społeczny. Badania naszego Instytutu są alarmujące: ponad 92% przypadków zadawania tego pytania w relacjach długotrwałych nacechowanych jest tak zwanym „deficytem intencjonalności”. Oznacza to, że pytający już w momencie artykulacji słów jest mentalnie zaangażowany w inną czynność – przeglądanie mediów społecznościowych, analizę wyników sportowych, czy planowanie kolejnego dnia udręki w korporacyjnym młynie. Odpowiedź rozmówcy staje się jedynie szumem tła, akustycznym śmieciem w przestrzeni, w której nie ma już miejsca na sacrum dialogu.

Praktyka ta jest niczym innym jak profanacją. Gdy kobieta, po dniu zmagań z absurdem rzeczywistości, pragnie podzielić się swoim brzemieniem, a w odpowiedzi otrzymuje głuche echo potakiwania męża, którego wzrok wbity jest w ekran telewizora transmitujący kolejny festiwal próżności politycznej, dochodzi do aktu duchowej zdrady. To nie jest już rozmowa. To jest performance, żałosny teatr pozorów, gdzie jedynym prawdziwym uczuciem jest rozczarowanie.

Jakie jest antidotum na tę zarazę? Z całą stanowczością należy stwierdzić, że społeczeństwo musi ponownie nauczyć się szacunku dla słowa. Zanim zadasz pytanie „Jak minął dzień?”, zatrzymaj się. Dokonaj rachunku sumienia. Czy posiadasz w sobie wystarczająco dużo pokory, cierpliwości i przestrzeni emocjonalnej, by przyjąć odpowiedź, jakakolwiek by ona nie była? Czy jesteś gotów odłożyć na bok własne ego i na pięć minut stać się naczyniem dla trosk drugiego człowieka? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, wówczas milczenie jest aktem większego miłosierdzia niż rzucenie pustego, retorycznego ochłapu. W przeciwnym razie stajemy się jedynie współtwórcami cywilizacji głuchego echa, w której wszyscy mówią, ale nikt już nie słucha.