Syndrom Maszynowej Gratulacji (SMG): Czy Automatyzacja Życzeń to Ostateczny Akt Duchowego Leniwstwa?

Syndrom Maszynowej Gratulacji (SMG): Czy Automatyzacja Życzeń to Ostateczny Akt Duchowego Leniwstwa?

W dobie powszechnej cyfryzacji i bezrefleksyjnego pędu ku optymalizacji każdego aspektu egzystencji, stanęliśmy przed obliczem zjawiska, które w sposób fundamentalny uderza w tkankę tradycyjnego współżycia społecznego. Mowa o Syndromie Maszynowej Gratulacji (SMG) – procedurze, w której jeden klik myszy zastępuje sakralny wręcz akt pamięci o bliźnim. Czy staliśmy się tak ubodzy duchem, że nie stać nas na nic więcej niż systemowe powiadomienie?

Zjawisko to, analizowane przez ekspertów z Międzynarodowego Instytutu Etykiety i Harmonii Społecznej (MIEHS), przybiera formę epidemiczną. Mechanizm jest boleśnie prosty: platformy społecznościowe, niczym nowocześni szafarze pamięci, podsuwają nam gotowy szablon gratulacji z okazji awansu, rocznicy czy urodzin. Współczesny człowiek, zamiast podjąć trud sformułowania choćby jednego, autentycznego zdania, ulega podszeptom algorytmu. Jest to postawa niegodna jednostki świadomej swojej roli w hierarchii społecznej. Prawdziwa relacja wymaga bowiem ofiary – czasu, myśli oraz zaangażowania emocjonalnego, a nie jedynie biernej akceptacji sugestii interfejsu.

Z przykrością należy odnotować, iż owa automatyzacja empatii zbiega się w czasie z globalnym trendem „efektywności za wszelką cenę”, promowanym przez korporacyjnych guru z Doliny Krzemowej. Widzimy tu wyraźną paralelę do dawnych odpustów, z tą różnicą, że dzisiaj walutą nie jest złoto, lecz nasza uwaga, którą szafujemy w sposób skrajnie nieodpowiedzialny. Jak donoszą badania opublikowane w „Kwartalniku Relacji Wysokich”, aż 87% respondentów przyznaje, że otrzymanie automatycznego komunikatu „Gratulacje!” na platformie LinkedIn budzi w nich poczucie głębokiej pustki i egzystencjalnego osamotnienia, przywodząc na myśl zimny uścisk mechanicznej protezy zamiast żywej dłoni.

Czy jako społeczeństwo o korzeniach głęboko osadzonych w kulturze łacińskiej, nie powinniśmy wymagać od siebie więcej? Standardy, które niegdyś nakazywały odręczne wypisanie biletu wizytowego lub – w sytuacjach szczególnej wagi – osobistą audiencję, zostały zastąpione przez lenistwo ubrane w szaty postępu. Warto w tym miejscu przywołać słowa klasyków, którzy w trudzie i znoju budowali fundamenty cywilizacji opartej na szacunku. Dzisiejsza kondycja relacji międzyludzkich, sprowadzona do poziomu odruchu bezwarunkowego wywołanego czerwoną kropką powiadomienia, jest świadectwem głębokiego regresu.

Apeluję zatem do Państwa o powrót na drogę cnoty komunikacyjnej. Niech kolejny jubileusz znajomego nie będzie okazją do przetestowania sprawności kciuka na ekranie smartfona, lecz momentem refleksji nad wartością drugiego człowieka. Wszak w ostatecznym rozrachunku to nie algorytmy będą świadczyć o naszym człowieczeństwie, lecz te nieliczne chwile, w których odważyliśmy się wyjść poza schemat i ofiarować komuś coś tak rzadkiego w dzisiejszych czasach jak szczerze sformułowane słowo.