Gmina Równy Szpalt standaryzuje kąt nachylenia gazet. Czy czytasz wiadomości zgodnie z literą prawa? Pod lupą prawa

Gmina Równy Szpalt standaryzuje kąt nachylenia gazet. Czy czytasz wiadomości zgodnie z literą prawa? Pod lupą prawa

W dobie wszechobecnej cyfryzacji, Rada Gminy Równy Szpalt postanowiła uregulować jeden z ostatnich bastionów analogowej wolności: sposób czytania prasy na ławkach parkowych. Uchwała nr 404/2024, nazwana roboczo „Standardem Ekspozycji Treści Drukowanych”, wprowadza precyzyjne wytyczne dotyczące tego, jak i pod jakim kątem obywatel ma prawo trzymać gazetę w miejscu publicznym. Według oficjalnego uzasadnienia, dotychczasowa „anarchia kątowa” prowadziła do niekontrolowanych zawirowań powietrza i zaburzała ład estetyczny gminy.

Analiza dokumentacji, do której dotarła nasza redakcja w ramach cyklu „Pod lupą prawa”, ujawnia zdumiewającą precyzję legislacyjną. Artykuł 8 ustęp 3 rzeczonej uchwały definiuje „optymalny kąt czytelniczy” jako 42,5 stopnia względem osi pionowej kręgosłupa czytelnika. Dopuszczalna dewiacja wynosi zaledwie 2 stopnie w każdą stronę. Każde odstępstwo od tej normy będzie traktowane jako wykroczenie przeciwko estetyce krajobrazu miejskiego.

Zapytałam o zasadność tych zmian przewodniczącego komisji ładu przestrzennego, pana Teodora Żeleźnika. „Proszę pani, tu nie chodzi o ograniczanie wolności, ale o bezpieczeństwo wizualne” – tłumaczy urzędnik, nerwowo poprawiając krawat. „Z naszych analiz wynika, że przypadkowe machanie płachtami gazet przez seniorów wywołuje mikroprądy powietrzne, które mogą destabilizować loty lokalnych owadów zapylających oraz drażnić oczy przechodniów”. To odważna teza, biorąc pod uwagę, że gmina nie przedstawiła żadnych badań meteorologicznych popierających tę teorię.

Co więcej, gmina ogłosiła już przetarg na zakup „mobilnych kątomierzy optycznych” dla funkcjonariuszy Straży Gminnej. Koszt operacji? Bagatela, dwieście tysięcy złotych z budżetu obywatelskiego, pierwotnie przeznaczonego na remont lokalnej biblioteki. To klasyczny przykład cynizmu, w którym pod płaszczem dbałości o porządek, realizuje się zamówienia publiczne o wątpliwej użyteczności społecznej.

Aktywiści z grupy „Wolne Strony” już zapowiadają zaskarżenie uchwały do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. „To uderzenie w najuboższych i osoby starsze, które nie korzystają z czytników e-booków” – komentuje mecenas Anna Akapit. Jako dziennikarz śledczy muszę jednak zadać pytanie: komu naprawdę służy ten przepis? W kuluarach mówi się o powiązaniach jednego z radnych z producentem „stabilizatorów gazeciarskich”, które mają być montowane na nowych, gminnych ławkach. Będziemy tę sprawę monitorować z najwyższą uwagą, bo prawo powinno służyć ludziom, a nie służyć do mierzenia ich nawyków kątomierzem.