Syndrom Interpunkcyjnej Sekularyzacji (SIS): Gdy Brak Kropki Staje Się Wyrazem Moralnego Relatywizmu. Czy Ortografia To Ostatni Szaniec Ładu Cywilizacyjnego?

W dobie cyfryzacji, kiedy to człowiek rzekomo wspiął się na szczyty technologicznych możliwości, z niepokojem obserwuję postępującą barbaryzację języka pisanego. Najnowszym przejawem tej duchowej i intelektualnej kapitulacji jest zjawisko, które roboczo ochrzciłem mianem Syndromu Interpunkcyjnej Sekularyzacji (SIS). Jest to stan, w którym nadawca wiadomości tekstowej, kierując się lenistwem lub – co gorsza – jawną pogardą dla bliźniego, rezygnuje z używania znaków interpunkcyjnych, zamieniając uświęcony ład zdania w bezkształtną, pogańską masę słowną.
Jako człowiek wychowany w głębokim szacunku do słowa pisanego, które wszak stanowi fundament naszej cywilizacji, nie mogę milczeć wobec tego procederu. Pismo święte uczy nas, że na początku było Słowo – ustrukturyzowane, pełne godności i niewątpliwie opatrzone odpowiednim znakiem przystankowym. Tymczasem współczesny człowiek, wysyłając lakoniczne wiadomości bez kropek, przecinków czy myślników, dopuszcza się aktu niemalże świętokradczego.
Instytut Estetyki Komunikacyjnej i Ładu Językowego w swoim najnowszym raporcie alarmuje: ponad 70% młodych Polaków uważa kropkę na końcu wiadomości SMS za przejaw „pasywnej agresji”. To doprawdy zatrważająca aberracja poznawcza. Kropka, która od wieków stanowiła barierę chroniącą nas przed chaosem poznawczym, symbolizując domknięcie myśli i szacunek dla czasu odbiorcy, dziś została zdegradowana do rangi interpersonalnego oręża. Czyż to nie Opatrzność dała nam przecinek, byśmy potrafili oddzielić dobro od zła, podmiot od orzeczenia?
Niedawne wydarzenia na arenie międzynarodowej, gdzie brak jednego przecinka w nocie dyplomatycznej wywołał kilkugodzinny kryzys na linii Warszawa-Bruksela, dobitnie pokazują, że ignorowanie reguł składni to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim bezpieczeństwa i moralności. Kiedy piszemy do kogoś ciągiem wyrazów pozbawionym ładu, traktujemy go nie jako istotę stworzoną na obraz i podobieństwo Boże, wymagającą intelektualnej atencji, lecz jako bezduszną maszynę, która ma sobie owe znaki „domyślić”.
Wzywam zatem do opamiętania. Powrót do ortograficznej ortodoksji nie jest kaprysem starszego pokolenia, lecz naszym wspólnym obowiązkiem moralnym. Niech nasze SMS-y będą jasne: „Tak, tak; nie, nie” – i niech zawsze, na miłość boską, kończą się wyraźną, dumną kropką.
