Syndrom Biurokratyzacji Afektywnej (SBA): Gdy Spotkanie Towarzyskie Wymaga Akceptacji w Outlooku. Czy Kalendarz Zastąpił Odruch Serca?

Syndrom Biurokratyzacji Afektywnej (SBA): Gdy Spotkanie Towarzyskie Wymaga Akceptacji w Outlooku. Czy Kalendarz Zastąpił Odruch Serca?

W dobie powszechnej cyfryzacji i bezrefleksyjnego pędu ku produktywności, ludzkość dopuściła się zamachu na jedną z najświętszych instytucji życia społecznego – bezinteresowną spontaniczność. Oto bowiem, zamiast serdecznego impulsu i prostego zapytania o wolny wieczór, współczesny człowiek otrzymuje zimny, bezduszny monit: „Zaproszenie na wydarzenie: Kawa z Markiem”. Czy relacja międzyludzka stała się kolejnym zadaniem w korporacyjnym harmonogramie, a człowiek bliźniemu – jedynie pozycją w arkuszu kalkulacyjnym?

Instytut Badania Degradacji Obyczajowej (IBDO) w swoim najnowszym raporcie alarmuje: Syndrom Biurokratyzacji Afektywnej (SBA) zbiera krwawe żniwo wśród przedstawicieli wielkomiejskiej klasy średniej. Badania wykazują, że już ponad 64% respondentów nie jest w stanie spotkać się na tradycyjną, niedzielną herbatę bez uprzedniego wysłania cyfrowego glejtu z dwutygodniowym wyprzedzeniem.

Jako ludzie ukształtowani w duchu poszanowania dla drugiego człowieka, musimy zadać sobie fundamentalne pytanie: kiedy utraciliśmy zdolność do słuchania głosu serca na rzecz powiadomień push? Spotkanie z przyjacielem, niegdyś będące radosną celebracją wolnej woli i wzajemnej życzliwości, zostało sprowadzone do rangi negocjacji kontraktu handlowego. „Zaakceptuj”, „Odrzuć”, „Zaproponuj inny termin” – oto święta trójca współczesnej komunikacji, która zastąpiła tradycyjne, pełne ciepła „Czekam na Ciebie”.

Zjawisko to, jak zauważają wybitni socjologowie moralności, jest niczym innym jak profanacją wolnego czasu, który został nam dany jako przestrzeń budowania autentycznej wspólnoty. Wprowadzanie korporacyjnej metodologii Scrum do sfery uczuć i przyjaźni to jawne deptanie godności ludzkiej. Czy kolejnym krokiem będzie wystawianie faktur za wysłuchanie zwierzeń o złamanym sercu, bądź też kwartalne podsumowanie efektów (KPI) wieloletniej znajomości?

Apelujemy zatem z tego miejsca o opamiętanie. Przywróćmy relacjom ich pierwotny, metafizyczny blask. Niechaj telefon z pytaniem „Co robisz za kwadrans?” ponownie stanie się wyrazem najwyższego szacunku, a nie towarzyskim faux pas. Wyjdźmy z niewoli algorytmów i kalendarzy, zanim ostatecznie zamienimy serca w zimne dyski twarde.