Syndrom Rytualnej Degradacji Powitania (SRDP): Czy „Żółwik” i „Pioneczka” Ostatecznie Zdetronizują Sacrum Uścisku Dłoni?

Syndrom Rytualnej Degradacji Powitania (SRDP): Czy „Żółwik” i „Pioneczka” Ostatecznie Zdetronizują Sacrum Uścisku Dłoni?

W świecie, który niegdyś budowano na fundamencie uroczystego, mocnego uścisku dłoni – aktu pieczętującego zarówno traktaty międzynarodowe, jak i sąsiedzkie przymierza – zapanował niepokojący chaos obyczajowy. Współczesny człowiek, miotany lękiem przed mikrobami oraz własnym paraliżem decyzyjnym, coraz częściej rezygnuje z tej uświęconej tradycją formy kontaktu na rzecz infantylnych substytutów. Instytut Badań nad Etykietą i Godnością Osobistą (IBEGO) alarmuje: nadchodzi zmierzch cywilizacji dotyku z klasą.

Niegdyś sprawa była jasna. Męski, zdecydowany uścisk dłoni – wolny od wilgoci, lecz pełen zdecydowania – stanowił swoiste wyznanie wiary w drugiego człowieka. Był to sakrament codziennego obcowania i fundament zaufania społecznego. Dziś, w dobie post-pandemicznego przewrażliwienia i powszechnego kryzysu autorytetów, na salonach, w biurach, a nawet przed kościołami obserwujemy dramatyczny regres ewolucyjny. Zamiast otwartości i gotowości do dialogu, oferuje się nam zaciśniętą pięść.

Tzw. „żółwik” (w terminologii naukowej znany jako Pugnus Salutaris) stał się nową, barbarzyńską normą, która bezczelnie wdziera się do dyplomacji i relacji biznesowych. Zderzenie dwóch pięści nie niesie za sobą żadnej głębi duchowej – to zaledwie mechaniczne uderzenie tkanki kostnej, pozbawione ciepła, szacunku i deklaracji pokoju. To gest obronny, a nie pojednawczy, rodem z bocznych uliczek, a nie z salonów, na których budowano potęgę naszej kultury.

Jeszcze większym zgorszeniem napawa zjawisko „pioneczki” lub – o zgrozo – „łokietka”, który podczas niedawnych kryzysów sanitarnych próbowano nam narzucić jako przejaw rzekomej odpowiedzialności obywatelskiej. Czy wyobrażają sobie Państwo, aby wybitni mężowie stanu witali się za pomocą trącenia się stawami łokciowymi? Taki gest obraża przyrodzoną godność istoty ludzkiej, stworzonej wszak do rzeczy wyższych niż naśladowanie ruchów skrzydeł drobiu kurzego.

Jak zauważa prof. Hieronim Starowieyski, kierownik Katedry Tradycji i Ładu Społecznego: „Uścisk dłoni to nie jest zwykła wymiana flory bakteryjnej. To transakcja metafizyczna. Rezygnując z niego na rzecz infantylnego pukania się kostkami, odzieramy nasze codzienne spotkania z pierwiastka transcendentalnego. Stajemy się wspólnotą podejrzliwych przechodniów, a nie bliźnich”.

Wysokie standardy obyczajowe wymagają od nas natychmiastowej reakcji i powrotu do korzeni. Nie możemy pozwolić, aby lenistwo, strach i brak elementarnego wychowania zredukowały nasze zbawienne rytuały do poziomu piaskownicy. Przywróćmy uściskowi dłoni jego należne, sakralne miejsce w panteonie ludzkich zachowań. Niech dłoń podana drugiemu człowiekowi będzie znowu symbolem przymierza, a nie sanitarnym dylematem. W przeciwnym razie grozi nam ostateczny upadek resztek porządku moralnego, w którym zamiast chrześcijańskiego powitania pozostanie nam jedynie niemrawe skinienie głową z bezpiecznej odległości.