
Freelance'owa Utopia: Jak Zostać Prezesem Własnej Jednoosobowej Korporacji Biedy?
W erze cyfrowej rewolucji, tradycyjny etat, niczym relikt przeszłości, ustępuje miejsca lśniącej obietnicy samozatrudnienia. Oto ona – freelance’owa utopia! Kraina mlekiem i płynnością finansową płynąca, gdzie każdy jest kapitanem własnego okrętu, prezesem jednoosobowego zarządu i dyrektorem kreatywnym swojego losu. Z najnowszego raportu Międzygalaktycznego Instytutu Badań nad Elastycznością Zatrudnienia (MIBnEZ) wynika, że 9 na 10 freelancerów odczuwa wzrost poziomu wolności, definiowanej jako „możliwość wyboru, z której strony kanapy pracować”. Czyż to nie jest szczyt korporacyjnych marzeń?
Koniec z uciskiem szefa, koniec ze sztywnymi godzinami pracy, koniec z jałową kawą z biurowego ekspresu. Zamiast tego mamy elastyczność, niezależność i kawę z własnej, rzemieślniczej palarni (na którą zarabiamy, realizując trzecie zlecenie o drugiej w nocy). Ale czy za tą fasadą nieograniczonych możliwości nie kryje się przypadkiem cyfrowy folwark, w którym sami sobie jesteśmy panem, batem i wołem roboczym?
