Gastronomia

Paragonowa Awangarda: Jak restauratorzy wprowadzają „opłatę za obecność kelnera” i dlaczego Twój obiad kosztuje teraz tyle, co małe auto

Paragonowa Awangarda: Jak restauratorzy wprowadzają „opłatę za obecność kelnera” i dlaczego Twój obiad kosztuje teraz tyle, co małe auto

Adam Fikło

Pamiętają Państwo czasy, kiedy pójście do restauracji wiązało się z prostą transakcją: zamawiasz kotleta, zjadasz kotleta, płacisz za kotleta? Ta prymitywna faza kapitalizmu na szczęście odeszła w zapomnienie. Dziś, dzięki niesłychanej innowacyjności sektora gastronomicznego, wizyta w przeciętnej burgerowni przypomina lekturę prospektu emisyjnego funduszu hedgingowego o podwyższonym ryzyku. Wspólnie z Instytutem Kreatywnej Paragonologii przeanalizowałem, jak drobny druk na dole menu drenuje kieszenie przeciętnego Kowalskiego.

Zaczyna się niewinnie – od chęci zjedzenia niedzielnego obiadu poza domem. Przeglądasz kartę, kalkulujesz w pamięci: zupa 25 zł, drugie danie 49 zł, kompot 10 zł. Razem 84 złote. Przyjemna, okrągła kwota. Gdy jednak kelner przynosi finalny dokument, Twoim oczom ukazuje się kwota trójcyfrowa, zaczynająca się od dwójki, a pod nią długa lista pozycji napisanych czcionką o rozmiarze 4, którą zazwyczaj rezerwuje się dla ostrzeżeń o skutkach ubocznych leków psychotropowych.

Czarny Kwadrat na Białym Stole: Jak Kod QR Zamordował Ostatni Bastion Kulinarnej Poezji?

Czarny Kwadrat na Białym Stole: Jak Kod QR Zamordował Ostatni Bastion Kulinarnej Poezji?

Krzysztof Gryf

Pamiętacie ten szelest? Ten subtelny ciężar w dłoniach, obietnicę ukrytą w fakturze papieru, zapowiedź uczty zakodowaną w kunsztownej typografii? Karta dań. Nie, nie spis potraw. Karta dań – prolog do symfonii smaków, pierwszy akt teatralnego doświadczenia, jakim jest posiłek. Dziś ten prolog zastąpił zimny, cyfrowy nekrolog: czarny, poszarpany kwadrat na białej naklejce, bezduszny portal do listy pozycji, która równie dobrze mogłaby być spisem części zamiennych do pralki. Czy to tylko postęp, czy może cichy zamach na duszę gastronomii?